UWAGA !!!

             e-dziennik

  chmurka

 

 wirtualny spacer

Wycieczki

W KRAINIE TYSIĄCA WYSP SŁOŃCA I LAWENDY    

125

FOTO GALERIA:


       
W dniach 19 – 24 września 2013 roku członkowie Spółdzielni Uczniowskiej „Szarotka” w Zespole Szkół im. bł. ks. P. Dańkowskiego odbyli wycieczkę do słonecznej Chorwacji. Podróżowaliśmy przez Słowację, Austrię i Słowenię. W Słowenii zatrzymaliśmy się na kilka godzin aby zobaczyć jedną z najpiękniejszych jaskiń świata – Postojna Jama.  Licząca dwa miliony lat, stanowi cały system grot, sal, korytarzy o łącznej długości 27km. Stalaktyty, stalagmity, stalagnaty, draperie, makarony i inne formy krasu podziemnego tworzą bajkowy świat a występująca tam Ludzka Rybka sprowadza rzesze speleologów. W Chorwacji zwiedziliśmy miasto Szybenik, w którym odbyliśmy spacer zabytkową starówką i zobaczyliśmy jedną z najpiękniejszych budowli Dalmacji, którą jest katedra św. Jakuba. Mieliśmy także okazję zaznać kąpieli pod wodospadami na rzece Krka, jak również odbyć zapierający dech w piersiach, zjawiskowy spacer po Parku Narodowym Krka. Trzeciego dnia odwiedziliśmy Split i Trogir. Piękne miasta otoczone morzem, wśród roślinności śródziemnomorskiej. Stare Miasto Trogiru oraz pałac Dioklecjana w Splicie wpisane są na Światową Listę UNESCO. Podczas czasu wolnego mogliśmy posmakować regionalnej kuchni i wydać kuny chorwackie na zakup pamiątek. W ostatnim dniu podziwialiśmy przyrodę Parku Narodowego Jeziora Plitwickie, słynącego z szesnastu pięknych niedużych jezior połączonych na różnych poziomach, powiązanych aż 92 wodospadami.  Wyjazd nie tylko przybliżył nam wydarzenia historyczne i zagadnienia geograficzne, ale mogliśmy również zapoznać się z kulturą, tradycjami i przyrodą Chorwacji. Podziwialiśmy piękne miasta, krajobrazy, poznawaliśmy ludzi, którzy w bardzo przyjazny sposób traktują Polaków. Chodziliśmy na plażę, pływaliśmy w Morzu Adriatyckim, oglądaliśmy zachody Słońca. Wróciliśmy do domu z wspaniałymi wspomnieniami i niesamowitymi zdjęciami. Na pewno możemy zaliczyć ta wycieczkę do udanych, która na wiele lat zostanie w naszej pamięci.  

Iwona Turchan

To była niezapomniana wyprawa, Sycylia nas zaskoczyła!1

Mówiąc nas, mam na myśli uczniów czwartej klasy technikum ekonomicznego w ZS im. bł. ks. Piotra Dańkowskiego w Jordanowie, którzy po rocznej pracy w szkolnej spółdzielni i dofinansowaniu z osiagniętych zysków, mogli zrealizować marzenie o wspólnej wycieczce oraz opiekunów-nauczycieli.

   Sycylia jest piękna i egzotyczna! Jak inaczej myśleć o wyspie, która przywitała nas śródziemnomorską pogodą, a oprócz kąpieli słonecznych zaoferowała wody Morza Jońskiego? Codziennie rano zachwycaliśmy się widoczną z okien hotelu nieśmiało dymiącą Etną, której prawdziwe rozmiary i niewyobrażalny krajobraz mogliśmy zobaczyć, wspinając się na jej kratery-dzieci. A u podnóża wulkanu mieliśmy na wyciągnięcie ręki „rajskie drzewa”, którym niewątpliwie służy wulkaniczna gleba.

W drodze do Palermo przekonaliśmy się również, że środkowa Sycylia o tej porze roku to kraina przypominająca wyschnięte i górzyste tereny dzikiej Afryki, a wszystkie drogi prowadzą do portu i na kamienną plażę.

Niezwykłe i zdumiewające jest jednak to, że każde z miast i miasteczek, jakie zwiedzaliśmy (Palermo, Taormina, Syrakuzy, Cefalừ) ma historię sięgającą VII – V w. p.n.e, było kolonią grecką, rzymską, przetrwało najazd Normanów, Wandalów czy Gotów. A burzliwe wydarzenia wielkiej historii kształtowały architekturę tych miejsc, dlatego na Sycylii łączą się kultury – arabska, grecka, bizantyjska, normandzka, a o starożytnej świetności wyspy świadczą doskonale zachowane teatry, świątynie, pałace.

Po przeprawieniu się przez Cieśninę Mesyńską na Półwysep Apeniński, rozpoczęliśmy drugą część wycieczki. Złożyło się na nią zwiedzanie Werony – miasta kochanków Romea i Julii, Rzymu oraz wizyta w Watykanie. Tak jak na Sycylii, także w tych miejscach każdy z uczestników miał swój wymarzony cel podóży; w Weronie niektórzy zwierzali się Julii ze swych uczuć, inni wpatrywali się w zamyślonego Dantego, albo po prostu chłonęli atmosferę uwiecznionego przez Szekspira miasta. Dla niektórych uczestników wycieczki celem był Watykan z bazyliką i grobem papieża, czy zbiory Muzeum Watykańskiego. Antyczne budowle Rzymu i renesanowe arcydzieła wielkich twórców nie pozostawiły żadnej wątpliwości, że miano wiecznego miasta jest słusznie zarezerwowane dla stolicy Italii.

Dorota Szklana

 




Spółdzielcy z „Szarotki” w Hiszpanii
 
W dniach 16 – 25 września 2011 członkowie Spółdzielni Uczniowskiej „Szarotka” w ZSPD w Jordanowie (młodzież klas czwartych) cieszyli się urokami słonecznej Hiszpanii.
 Ponieważ Hiszpania jest stosunkowo daleko – po drodze były 2 punkty zatrzymania:
 • Pierwszy to Wiedeń – obejrzeliśmy w nim najważniejsze zabytki znajdujące się w centrum stolicy Austrii (Katedrę Św. Szczepana, Hofburg, Ratusz, Parlament, Plac Graben i Kolumnę Morową) – Odwiedziliśmy również Muzeum Historii Naturalnej i Historii Sztuk Pięknych W Muzeum tym, jak się powszechnie uważa, zgromadzono jedną z najcenniejszych na świecie galerię obrazów – od naszego pilota-przewodnika – Pana Zbyszka - dowiedzieliśmy się między innymi czym się różni malarstwo Rembrandta od Rubensa i wiele innych ciekawostek.
 • Drugi postój i zarazem nocleg tranzytowy miał miejsce w Saint Tropez we Francji. Z powodu braku czasu zwiedziliśmy tylko port i słynny z filmów posterunek żandarmerii.
 
Od trzeciego dnia była już Hiszpania…. 
Mieszkaliśmy w hotelu w miasteczku Floret de Mar – stamtąd wyjeżdżaliśmy zwiedzać zaplanowane miejsca i obiekty. Było ich dużo - najważniejsze to:
 • Montserrat - specyficzny masyw górski, położony 40 km na północny zachód od Barcelony. Od nazwy masywu wywodzi się nazwa klasztoru benedyktynów, który leży na wysokości 1000 m.n.p.m, czyli 2/3 wysokości góry (1236 m n.p.m.). Klasztor wybudowano po tym jak w cudownych okolicznościach znaleziono figurkę Matki Bożej z Dzieciątkiem, legenda głosi że do Hiszpanii przywiózł ją św. Piotr. Obecnie jest to najświętsze miejsce Katalonii
 • Barcelona, a w niej między innymi Sagrada Familia - niepowtarzalna secesyjna świątynia rzymsko-katloicka, mieści się w południowo-centralnej części miasta. Bazylikę zaprojektował słynny architekt Antonio Gaudi, a jej budowa trwa od roku 1924 do dnia dzisiejszego (planowanie ukończenie budowy nastąpi w 2026 roku, dokładnie 100 lat po śmierci Gaudiego); przepiękny, a zarazem specyficzny Park Guell - najbardziej znany park Barcelony, mieści się w północno-centralnej części miasta, w dzielnicy El Carmel. Park zaprojektował słynny architekt Antoni Gaudí; słynny stadion Camp Nou i inne atrakcje.
 • W Blanes zwiedziliśmy park botaniczny "Marimutra", który stworzono na wzgórzu nad morzem, na początku dwudziestego wieku. Na 16 hektarach zgromadzono 6000 gatunków roślin z całego świata tropikalnych, śródziemnomorskich czy afrykańskich. Są tu też dwa punkty widokowe, z których możemy spoglądać na morze i na charakterystyczną dla Costa Brava poszarpaną linię brzegową. Ogród jest przepiękny i na prawdę warto go zwiedzić.
 Były też inne mniejsze miejscowości no i oczywiście rejs statkiem oraz plaża… 

A w drodze powrotnej romantyczna Wenecja – przejażdżka statkiem, zwiedzanie placu Świętego Marka, spacer wąskimi uliczkami miasta, Most Westchnień itp.
 
Wrażenia z podróży pozostaną na pewno na długo w pamięci…. 


AM



Grecja 2010
 
W dniach od 9.09 do 18.09.2010 członkowie Spółdzielni Uczniowskiej „Szarotka” w Zespole Szkół im. bł. ks. Piotra Dańkowskiego w Jordanowie (uczniowie klas czwartych) pod opieką wychowawczyń klasowych oraz opiekunek SU przebywali na wycieczce szkolnej w Grecji. Wycieczka w dużej mierze była sfinansowana z funduszy spółdzielni wypracowanych przez klasy uczestniczące w wyjeździe.
 
Grupa wyruszyła 9.09 (czwartek) o godzinie 400 rano. Do rynku podjechał piętrowy autokar firmy Daniel Tourist, w którym czekali na nas 2 kierowcy i pilotka wycieczki – Pani Kasia, jak się później okazało – świetna znawczyni Grecji i jej kultury.
 Jechaliśmy przez Słowację i Węgry. W Budapeszcie zatrzymaliśmy się na 9 godzin – gdyż kierowcy musieli mieć ustawową przerwą, a my tymczasem zwiedzaliśmy stolicę Węgier.
 
Zwiedziliśmy między innymi Plac Bohaterów - jeden z największych placów w Budapeszcie. W jego centrum znajduje się Pomnik Tysiąclecia, będący symbolem państwowości węgierskiej oraz umieszczony tu w latach 20 XX wieku Grób Nieznanego Żołnierza.
 Pomnik otacza podzielona na dwie części półkolista kolumnada. Pomiędzy kolumnami stoją posągi najznakomitszych węgierskich przywódców.
 Za Placem Bohaterów rozciąga się piękny Lasek Miejski, zwany również Parkiem Miejskim. Dotarliśmy do niego przez mostek przewieszony nad sztucznym jeziorem, będącym jedną z atrakcji tego miejsca.
 Lasek Miejski jest drugim po wyspie Małgorzaty ulubionym miejscem spacerów Budapeszteńczyków. W 1866r. na jego terenie otwarto pierwsze publiczne Zoo, a w 1898r. przygotowano w nim niezwykłą wystawę z okazji rocznicy Tysiąclecia Państwowości Węgierskiej. Wystawa składała się z kartonowych replik 108 najciekawszych zabytków węgierskich, z których część tak bardzo spodobała się odwiedzającym, że władze miasta zdecydowały się zbudować ich kopie, tym razem z trwałych materiałów.
 Kompleks budowli zamyka barokowy pałac mieszczący Muzeum Rolnictwa. Oglądając budowle nie wolno nam przegapić pomnika Anonimusa. Zakapturzona, siedząca postać upamiętnia anonimowego autora pierwszej kroniki, dokumentującej i opisującej dzieje Węgier.
 Jak mówi legenda dotknięcie tej postaci ma zapewnić powodzenie na egzaminach. Ponieważ dotknął go chyba każdy uczeń – można więc domniemywać, że matura i egzaminy zawodowe zakończą się sukcesem.
 
Z lasku miejskiego przemaszerowaliśmy pod Górę Gelerta. - wznosi się ona , na wysokość ponad 130m, po południowej stronie wzgórza zamkowego, praktycznie w samym centrum miasta. Swoją nazwę zawdzięcza biskupowi Gelertowi, który z nakazu pierwszego króla Węgier, Stefana, ochrzcił plemiona Madziarów. Po śmierci swego królewskiego protektora został schwytany przez byłych pogan i z zemsty zamknięty w drewnianej beczce, którą następnie spuszczono z urwiska. Dziś w legendarnym miejscu śmierci biskupa, tuż nad wodospadem, wznosi się jego pomnik.
 Na szczycie góry znajduje się również pomnik Wolności, wzniesiony w 1947r. według projektu Zsigmonda Kisfaludi Strobla. Olbrzymi posąg (40m wysokości) przedstawia kobietę trzymającą w wyciągniętych dłoniach gałązkę palmową, symbol zwycięstwa.
 Tuż obok mieści się punkt widokowy, z którego podziwialiśmy wschodnią i południową część Budapesztu. Szczególnie podobały nam się liczne mosty na Dunaju.
 Po 9-cio godzinnym zwiedzaniu (w czasie którego przeszliśmy nie przesadzając 10 – 15 kilometrów) wróciliśmy do autokaru i wyruszyliśmy w dalszą drogę do Grecji.
 
Jechaliśmy całą noc i prawie cały następny dzień. Po drodze podziwialiśmy krajobrazy, a Pani Kasia opowiadała nam o historii Grecji, jej gospodarce, rolnictwie.
 
Do miejsca naszego głównego pobytu – Kokino Nero – przyjechaliśmy w piątek wieczorem.
 Miejscowość Kokino Nero jest bardzo niewielką wioską, w której odpoczywają Grecy i... Polacy. Kokino Nero położone jest na Wybrzeżu Tesalskim, w Zatoce Termajskiej, nad Morzem Egejskim w odległości:
 - ok. 140 km na południe od Salonik, 
- ok. 60 km na zachód od Larissy, 
- ok. 40 km na południe od Nei Pori, 
Nazwa Kokino Nero (Czerwona Woda) bierze się z wypływającego tutaj źródełka szczawy żelazistej. Ponieważ woda posiada dużą zawartość żelaza zabarwia wszystko co napotka na rdzawy kolor.
 Po rozlokowaniu się w apartamentach poszliśmy z Panią Kasią na spacer po okolicy. Pani Kasia zaprowadziła nas nad morze – po drodze pokazała nam sklepy, w których można kupić żywność i inne potrzebne artykuły.
 
Właściwe zwiedzanie Grecji rozpoczęliśmy następnego dnia – czyli w sobotę (11.09.).
 W tym dniu wybraliśmy się na Meteory. Był to jedyny dzień naszej wycieczki, w którym „lało jak z cebra”.
 Po drodze do Meteorów podziwialiśmy Dolinę Tembi, w której znajduje się wykuty w skale kościółek św. Paraskiewi oraz źródło Afrodyty - bogini młodości. Według tradycji, w przejrzystej wodzie kąpała się niegdyś Afrodyta i od tej pory źródełko nabrało czarodziejskiej mocy: kto umyje w nim twarz natychmiast staje się piękny i powabny.
 Meteory to potężne centrum klasztorne wschodniego kościoła ortodoksyjnego. Od XI w. meteory uważane są za obraz wielkości Boga. Wznoszą się jako skalisty las w Grecji, na Równinie Tessalskiej, blisko miasta Kalambaka, między górami Koziaka i Antihasionu.
 Na szczytach skał umiejscowiony jest zespół prawosławnych klasztorów. Początkowo wszelkie materiały potrzebne do budowy i życia mnichów wciągane były na linach, również odwiedzający mógł dostać się do monastyrów jedynie na linach. Obecnie część z monastyrów udostępniona jest dla zwiedzających i dla ich wygody zostały wybudowane schody i pomosty.
 Podczas wycieczki na Meteory odwiedziliśmy również wytwórnię ikon bizantyjskich – w której mieliśmy możliwość podpatrzenia procesu ich powstawania oraz zakupu pamiątek.
 
A wieczorem po powrocie Pani Kasia załatwiła „mini wieczór grecki” i dyskotekę. Zabawa była wspaniała – niektórzy nawet zapamiętali kroki zorby – słynnego greckiego tańca.
 
W niedzielę (12.09) obejrzeliśmy ruiny twierdzy w Platamonas. 
Twierdza została postawiona przez krzyżowców. Przez wiele lat zamek zmieniał „właścicieli”, przeszedł przez ręce bizantyjskie, tureckie, weneckie, znowu tureckie, aż podczas II wojny światowej został zbombardowany przez Niemców. Zamek udostępniony jest do zwiedzania, jednak niewiele z niego zostało, okazałe mury i wieża. Z murów zamku roztacza się wspaniały widok na morze i wybrzeże.
 Po zejściu z twierdzy udaliśmy się w dalszą drogę. Naszym celem był Olimp. 
Olimp - to masyw górski o długości 28 km i szerokości 25 km, uwieńczony aż ośmioma szczytami, leżący w północno-wschodniej Grecji, w pobliżu Zatoki Salonickiej.
 Olimp jest mityczną siedzibą 12-tu bogów olimpijskich i najbardziej magiczną górą w Grecji.
 Znajduje się na terenie Parku Narodowego, wpisanego na listę UNESCO. Nasz program obejmował wyjazd na punkt widokowy Stavros na wysokości około 914 m n.p.m., skąd rozciąga się wspaniały widok na najwyższy szczyt pasma Olimpu - Mitikas (2917 m n.p.m.) oraz na Riwierę Olimpijską.
 
W poniedziałek (13.09) rano opuściliśmy Kokino Nero - wsiedliśmy do autokaru i wyruszyliśmy w kierunku Aten.
 Pierwszym punktem programu w Atenach było zwiedzanie Akropolu. Czekała tu już na nas grecka przewodniczka znająca język polski – ponieważ spóźniliśmy się na spotkanie nie miała dla nas zbyt dużo czasu; jednakże w swobodny i humorystyczny sposób przekazała nam najważniejsze informacje.
 Akropol to najsłynniejsze wzgórze w całych Atenach. Tam też znajdują się najbardziej rozpoznawalne symbole Grecji. Świątynie, które można obecnie podziwiać powstały w okresie panowania Peryklesa, który rządził Atenami w okresie ich największego rozkwitu. Zwiedzając zabytki Akropolu można było poczuć ducha starożytnej Hellady. Największą budowlą Akropolu jest Parteon. Powstawał przez 15 lat (od 447 do 432 r. p.n.e.). Budynek został wzniesiony w stylu doryckim. Dokładnie zaprojektowany nigdy nie pełnił roli prawdziwej świątyni, choć jego wnętrza kryły 12- metrowy, wykonany ze złota i kości słoniowej posąg bogini Ateny. Parteon był głównie skarbcem miasta. Miał też za zadanie podkreślać siłę i rolę starożytnych Aten.
 Tuż obok Akropolu znajduje się Agora - starożytny plac targowy, który od V w. p.n.e. do VI w. n.e. stanowił ośrodek życia handlowego i społecznego Aten. Budowle wchodzące w jej skład były wielokrotnie niszczone i to, co obecnie możemy tu podziwiać sięga zaledwie czasów rzymskich.
 Po zwiedzeniu Akropolu poszliśmy pod Pałac Prezydencki na Placu Sindagma. Obserwowaliśmy tam zmianę warty – można było nawet zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z wartownikiem w tradycyjnym narodowym stroju. Z tyłu pałacu znajduje się park – a w nim piękne, wysokie palmy, jeziorko z żółwiami itp.
 Późnym popołudniem zajechaliśmy do hotelu Siagas Beach w miejscowości Agii Theodori – gdzie byliśmy zakwaterowani na kolejne 2 dni. Hotel położony jest około 3 km od centrum Agii Theodori. Znajduje się tuż nad Zat. Sarońską. Posiada własną żwirową plażę. Hotel położony jest nad samym morzem – toteż przed kolacją można było jeszcze zanurzyć się w morzu. Jednakże spotkanie z morzem nie dla wszystkich okazało się szczęśliwe. Jeden z uczniów – Janusz – przeżył niekoniecznie chcianą przygodę – a mianowicie „bliskie spotkanie „trzeciego stopnia” z ….. jeżowcem.
 
W kolejnym dniu (wtorek – 14.09) po śniadaniu wyjechaliśmy na Półwysep Peloponez. Po drodze do Myken obejrzeliśmy Kanał Koryncki. Jest on wodnym kanałem żeglugi morskiej w Grecji, łączącym Morze Egejskie z Morzem Jońskim. Wybudowany w 1893 r.
 Kanał ten ma : 
- długość 6,3 km 
- szerokość 21-24 m 
- głębokość 7 m 
Zrobił on na nas duże wrażenie. Po krótkim postoju na zakup pamiątek pojechaliśmy dalej w stronę Myken. Mykeny leżą u stóp wysokich gór, na pagórku położonym 280 m n.p.m. Znajdują się tam ruiny jednego z najstarszych miast i pałacu z tego terenu. Najwspanialszy okres rozwoju przeżywało ono w okresie mykeńskim nazwanym tak właśnie od tej miejscowości. Najważniejszymi odkrytymi tam zabytkami są mykeńska cytadela i grobowce. Pałac i miasto zostały odkryte przez Henryka Schliemanna w 1874 r. Od tego czasu prawie bez przerwy prowadzone są tam badania archeologiczne.
 Każdy zwiedzający dostał mapkę stanowisk archeologicznych i w swoim tempie mógł wszystko zobaczyć. Bardzo ciekawe były też eksponaty w muzeum. Poza murami obejrzeliśmy domniemany Grób Agamemnona oraz gaje oliwne na wszystkich stokach i kotlinach.
 Niedaleko od tego miejsca w Epidauros znajduje się starożytny teatr. Posiada on najlepszą akustykę na świecie. Jest to genialne dzieło harmonii i akustyki. Tutaj odbywają się przedstawienia podczas letniego ateńskiego festiwalu teatralnego. Teatr ten zbudowany został w IV wieku p.n.e. i miał 55 rzędów siedzeń, w którym mogło oglądać spektakle aż 14 000 widzów.
 My mieliśmy również swój mini-spektakl. Udało nam się „przemycić” gitarę – i jedna z uczestniczek wycieczki śpiewała na scenie przy akompaniamencie gitary. Pozostali uczestnicy siedzieli w ostatnich rzędach – a słowa piosenki „hej sokoły” było słychać tak, jakby dziewczyna stała zaraz obok nas.
 
Po tej „uczcie dla ducha” ruszyliśmy w drogę powrotną do hotelu – oglądając jeszcze po drodze Nafplio – pierwszą stolicę Grecji.
 
A po powrocie – plaża, basen – jednym słowem – pełny relaks. Po przygodzie Janusza z jeżowcem (poprzedniego dnia) w tym dniu prawie wszyscy kąpiący się wchodzili do morza w klapkach.
 
W środę (15.09) po śniadaniu wykwaterowaliśmy się z hotelu i ruszyliśmy w kierunku Delf. W starożytnej Grecji uważano je za środek ziemi. Była to starożytna wioska, w której przepowiadano najważniejsze momenty greckiej historii. Pielgrzymi pytali o radę Pytię, która była najważniejszym wieszczem owych czasów. Przepowiednie wyroczni były zawsze dwuznaczne, tak, aby nie podważały jej autorytetu.
 Delfy były także ważnym ośrodkiem kultu Apollina. W 600 r. p.n.e. wzniesiono tu świątynię ku jego czci. W jednym z jej pomieszczeń znajdował się blok z marmuru wyznaczający przysłowiowy „pępek świata”, czyli środek ziemi. Obecnie możemy podziwiać zaledwie ruiny tej budowli. Ciekawymi miejscami w Delfach są m.in. częściowo zachowany teatr, stadion i miejscowe Muzeum Archeologiczne.
 Wieczorem wróciliśmy na Riwierę Olimpijską – do Kokino Nero. 
Przed pójściem spać młodzież szalała jeszcze na dyskotece. 

W czwartek rano śniadanie w restauracji KINGSIZE, pożegnanie z morzem i przed nami „długa podróż do domu”….
 W godzinach przedpołudniowych dotarliśmy do Salonik. 
Saloniki to drugie co do wielkości miasto Grecji, najważniejszy port morski i prężny ośrodek gospodarczy, naukowy (uniwersytet, konserwatorium muzyczne) i kulturalny.
 W Salonikach brak jest zabytków starogreckich, za to sporo jest porozrzucanych wśród współczesnej zabudowy budowli bizantyjskich. Najsławniejszą, stojąca przy nadbrzeżu, jest Biała Wieża zwana Levkos Pirgos, w której mieści się muzeum bizantyjskie.
 W Salonikach chyba najbardziej specyficznym miejscem jest słynny bazar na którym można zakupić różne starocie, jak i ryby, warzywa, owoce itd. Klimat tego bazaru przypomina bazary tureckie.
 
Nad ranem w piątek dotarliśmy do Belgradu. Około 800 wyruszyliśmy na zwiedzanie. Podeszliśmy do wzgórza i twierdzy Kalemegdan. Jest to znakomicie zachowana twierdza, bajecznie położona - u podnóża dwóch rzek, Sawy i Dunaju, z której obejrzeć można panoramę miasta. Twierdza otoczona jest olbrzymim parkiem po którym można spacerować godzinami.
 Po południu wyruszyliśmy w dalszą drogę. Do Jordanowa dotarliśmy w sobotę nad ranem.
 Wróciliśmy, ale… wrażenia z wycieczki zostaną nam na długo….. 

AM

Spółdzielcy z „Szarotki” w Hiszpanii


W dniach 16 – 25 września 2011 członkowie Spółdzielni Uczniowskiej „Szarotka” w ZSPD w Jordanowie (młodzież klas czwartych) cieszyli się urokami słonecznej Hiszpanii. 
Ponieważ Hiszpania jest stosunkowo daleko – po drodze były 2 punkty zatrzymania: 
• Pierwszy to Wiedeń – obejrzeliśmy w nim najważniejsze zabytki znajdujące się w centrum stolicy Austrii (Katedrę Św. Szczepana, Hofburg, Ratusz, Parlament, Plac Graben i Kolumnę Morową) – Odwiedziliśmy również Muzeum Historii Naturalnej i Historii Sztuk Pięknych W Muzeum tym, jak się powszechnie uważa, zgromadzono jedną z najcenniejszych na świecie galerię obrazów – od naszego pilota-przewodnika – Pana Zbyszka - dowiedzieliśmy się między innymi czym się różni malarstwo Rembrandta od Rubensa i wiele innych ciekawostek. 
• Drugi postój i zarazem nocleg tranzytowy miał miejsce w Saint Tropez we Francji. Z powodu braku czasu zwiedziliśmy tylko port i słynny z filmów posterunek żandarmerii. 

Od trzeciego dnia była już Hiszpania…. 
Mieszkaliśmy w hotelu w miasteczku Floret de Mar – stamtąd wyjeżdżaliśmy zwiedzać zaplanowane miejsca i obiekty. Było ich dużo - najważniejsze to: 
• Montserrat - specyficzny masyw górski, położony 40 km na północny zachód od Barcelony. Od nazwy masywu wywodzi się nazwa klasztoru benedyktynów, który leży na wysokości 1000 m.n.p.m, czyli 2/3 wysokości góry (1236 m n.p.m.). Klasztor wybudowano po tym jak w cudownych okolicznościach znaleziono figurkę Matki Bożej z Dzieciątkiem, legenda głosi że do Hiszpanii przywiózł ją św. Piotr. Obecnie jest to najświętsze miejsce Katalonii 
• Barcelona, a w niej między innymi Sagrada Familia - niepowtarzalna secesyjna świątynia rzymsko-katloicka, mieści się w południowo-centralnej części miasta. Bazylikę zaprojektował słynny architekt Antonio Gaudi, a jej budowa trwa od roku 1924 do dnia dzisiejszego (planowanie ukończenie budowy nastąpi w 2026 roku, dokładnie 100 lat po śmierci Gaudiego); przepiękny, a zarazem specyficzny Park Guell - najbardziej znany park Barcelony, mieści się w północno-centralnej części miasta, w dzielnicy El Carmel. Park zaprojektował słynny architekt Antoni Gaudí; słynny stadion Camp Nou i inne atrakcje. 
• W Blanes zwiedziliśmy park botaniczny "Marimutra", który stworzono na wzgórzu nad morzem, na początku dwudziestego wieku. Na 16 hektarach zgromadzono 6000 gatunków roślin z całego świata tropikalnych, śródziemnomorskich czy afrykańskich. Są tu też dwa punkty widokowe, z których możemy spoglądać na morze i na charakterystyczną dla Costa Brava poszarpaną linię brzegową. Ogród jest przepiękny i na prawdę warto go zwiedzić. 
Były też inne mniejsze miejscowości no i oczywiście rejs statkiem oraz plaża… 

A w drodze powrotnej romantyczna Wenecja – przejażdżka statkiem, zwiedzanie placu Świętego Marka, spacer wąskimi uliczkami miasta, Most Westchnień itp. 

Wrażenia z podróży pozostaną na pewno na długo w pamięci…. 

AM

Spółdzielcy z Dańkowskiego w Kraju Półksiężyca


W czasie od 5 do 14 września 2009 młodzi spółdzielcy (uczniowie klasy IV TEa) cieszyli się urokami wycieczki do Turcji. Wycieczka była w dużej mierze sfinansowana przez Spółdzielnię Uczniowską „Szarotka” – w której to jej uczestnicy pracowali w minionym roku. Swoje fundusze powiększyli o kwoty zebrane w ciągu 2 lat w Szkolnej Kasie Oszczędności.. Opiekunami wycieczki były opiekunki SU „Szarotka” (Pani Solowska oraz Pani Mironiuk) oraz instruktorka Powiatowej Rady SU – Pani Szczesiak. 
Młodym spółdzielcom towarzyszyli pracownicy SKR, Banku Spółdzielczego oraz krewni i znajomi. 

Wycieczka rozpoczęła się 5 września we wczesnych godzinach rannych. Spółdzielcy przejechali przez Słowację, Węgry i w godzinach wieczornych dotarli do hotelu w Serbii, gdzie mieli pierwszy nocleg. W czasie podróży mijali między innymi malownicze pola słoneczników…. 
Następnego dnia dalsza jazda przez Serbię, Bułgarię – by wreszcie dotrzeć do europejskiej części Turcji. Przez cieśninę Dardanele grupa dotarła promem do Çanakkale - uroczego miasteczka położonego już w części azjatyckiej. Jeszcze wieczorem uczestnicy zwiedzali indywidualnie (w podgrupach) miasteczko. Na drugi dzień było oficjalne zwiedzanie miasta z Panią Gosią – pełniącą funkcję pilota. 
Po krótkim zwiedzaniu miasta wsławionego bohaterskimi walkami obronnymi w czasie I wojny światowej wycieczka ruszyła w stronę Troi. 
Pierwszą rzeczą, która widzi się po przyjeździe jest oczywiście Koń trojański, trochę kiczowaty, ale co tam… Można do niego wejść i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. 
Miasto Troja nie pozostawiło po sobie za dużo śladów. Ciągle trwają tu prace archeologiczne i odkrywane są nowe fragmenty. 

Kolejnym zwiedzanym przez młodych spółdzielców miejsc był Pergamon – w ruinach którego poczuliśmy się jak w Grecji. Państwo pergamońskie było w starożytności wielkim, ważnym hellenistycznym ośrodkiem kultury i nauki. Dwór w Pergamonie (podobnie jak dwory innych władców hellenistycznych przyciągał literatów, filozofów, architektów, rzeźbiarzy i malarzy oraz rzemieślników, stając się jednym z najważniejszych ośrodków nadających ton ówczesnej kulturze. Znajdowała się tutaj Biblioteka Pergamońska, druga co do wielkości i znaczenia (po Aleksandryjskiej) biblioteka w świecie greckim. 

Kolejne dwie noce grupa spędziła w hotelu w 
Było nieco czasu na plażę i zwiedzanie lokalnego bazaru…. 

Następnym etapem wycieczki był Efez – w którym poczuliśmy się z kolei, jak we Włoszech… Efez jest najlepiej zachowanym antycznym miastem we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, w którym można przekonać się, jak wyglądało życie w czasach rzymskich. Nie trzeba dodawać, że jest to jedna z największych atrakcji Turcji. 
W czasach rzymskich Efez szczycił się pozycją pierwszej i największej metropolii w Azji. Mieszkało w nim wówczas 250 tys. ludzi. Był także stolicą rzymskiej Azji Mniejszej, hołubioną przez kolejnych cesarzy. Ożywiony handel (w tym morski) i słynna świątynia Artemidy przyciągały tłumy. Dotarł tu św. Jan z Maryją, a także św. Paweł, który do chrześcijan poznanych w mieście napisał List do Efezjan. 
Kolejnym punktem wycieczki był Dom Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Dom znajduje się na wzgórzu na wzgórzu Coressus (powyżej ruin Efezu) zwanym Wzgórzem Słowików. W pięknym ogrodzie znajduje się Dom Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny oraz figura Matki Bożej. Poniżej znajduje się ściana, gdzie wierni przywiązują swoje intencje i podziękowania. 

Po nocy spędzonej w Kusadasi – w hotelu położonym nad samym brzegiem Morza Egejskiego spółdzielcy wyruszyli do Hierapolis.i Pamukkale. 

Hierapolis było dużym miastem, które zostało zniszczone na skutek silnego trzęsienia ziemi i już nigdy nie wróciło do swej świetności. Obecnie można tam oglądać ruiny największej nekropolii. Zachowały się także inne budowle, miedzy innymi teatr rzymski, łaźnie miejskie. 
Powstałe ponad 25 wieków temu miasto to dzisiaj ruiny, lecz ruiny zachowane wyjątkowo dobrze. Dzięki temu mogliśmy odbyć kilkukilometrowy spacer po Hierapolis i uruchomić wodze wyobraźni. Jak to wyglądało kiedyś? Jacy byli ludzie, którzy w tak odległych dla nas czasach potrafili wybudować coś takiego? 

Pamukkale to nazwa miejscowości która w języku tureckim oznacza Bawełniany zamek. Oglądając z daleka wapienne tarasy rzeczywiście można pomyśleć o jakimś bajkowym zamku. Z gorących źródeł wypływa woda z dużą zawartości węglanu wapnia, który po oziębieniu wody wytrąca się i pokrywa stok góry tworząc jednocześnie widowiskowe tarasy tzw. trawertyny. 
W 1988 roku Pamukkale wpisano na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. 
Na wapiennych tarasach uczestnicy wycieczki cieszyli się kąpielą w ciepłej wodzie i gorącym słońcem. 

Noc spędziliśmy w hotelu w Pamukkale. Po kolacji czekała nas niespodzianka (zasługa Pani Gosi – naszej pilotki). Otóż na jedną z uczestniczek – kończącą w tym dniu 19 lat czekał tort urodzinowy ze świeczkami…. 

Cały następny dzień spędziliśmy na drodze do Istambułu. Zajechaliśmy wieczorem, zakwaterowaliśmy się w hotelu, zjedliśmy kolację (na tarasie 7 piętra) – i kto jeszcze miał siły ruszył na miasto – a miasto nocą jest piękne…. 
Po przespanej nocy było oficjalne zwiedzanie Istambułu (Błękitny Meczet, Haga Sofia) i zakupy na Wielkim Bazarze a wieczorem chętni i wytrwali mogli jeszcze obejrzeć występy przed Błękitnym Meczetem. Występy te związane były z mającym właśnie miejsce w Turcji Ramadanem – czyli okresem postu – w czasie którego od wschodu do zachodu słońca nie można nic jeść, pić, weselić się, ale za to po zachodzie słońca…. 
Po 22.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną – była to nasza jedyna noc spędzona w autokarze. 

Rano (13.09) obudziliśmy się w Bułgarii na drodze prowadzącej do Rylskiego Monastyru. Krętą, wąską górską drogą dojechaliśmy do celu. 
Leżący na wysokości 1100 m n.p.m. monastyr został założony w X w przez pustelnika Iwana z Riły. Współczesna postać monastyru pochodzi z XIX wieku, kiedy to dzięki ofiarom społeczeństwa bułgarskiego wybudowano ogromny kompleks klasztorny, harmonijnie wkomponowany w naturalne otoczenie. Mury grubości 2 m i wysokości 24 m nadają mu wygląd warownej twierdzy i obramowują budynki o łącznej kubaturze 32000 m3. Wnętrze zbudowane jest w stylu bułgarskiego odrodzenia. Wewnętrzny dziedziniec otaczają trójkondygnacyjne budynki z łukami pomalowanymi na czarno i biało oraz drewnianymi krużgankami; mieszczą one cele mnichów. 
Monastyr Rylski w górach Riła jest jednym z piękniejszych obiektów sakralnych na Bałkanach. 
W 1983 roku obiekt został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Unesco 
Obejrzeliśmy jeszcze w telegraficznym skrócie centrum Sofii i ruszyliśmy w dalszą drogę… 
Po ostatnim noclegu w Niszu (Serbia) jechaliśmy już prosto do Polski. 
Do Jordanowa dotarliśmy po północy (15.09). 
Wrażenia z wycieczki zostaną nam na długo….. 


mgr A. Mironiuk

Czechy, Francja, Hiszpania, Włochy 2008- Niezapomniane przeżycia + wspaniała przygoda i zabawa
Dnia 22 września (poniedziałek) o godzinie 2.30!!! 50-osobowa grupa składająca się z uczniów klasy IV TEa oraz ich znajomych wyruszyła w podróż, której miejscem docelowym była Hiszpania. 
Jednak przed dotarciem do miejscowości, w której mieli się zatrzymać tj. L’estartit na wybrzeżu Costa Brava uczestnicy spędzili w sumie dwa dni na zwiedzaniu Pragi i Strasburga. 
Podczas 9-godzinnego pobytu w Pradze zwiedzili wiele pięknych miejsc i zabytków. Szczególnie 
w pamięci uczestników zastanie na pewno zwiedzanie Starego Miasta: Złota Uliczka, Most Karola, Mala Strana, Kościół Św. Mikołaja, Rynek, Dzielnica Żydowska oraz Nowe Miasto. 
Następnego dnia już od samego rana zwiedzali Strasburg, a w nim między innymi: Pałac Europejski – będący siedzibą Rady Europy, Pałac Praw Człowieka, Parlament Europejski, Plac Gutenberga, Ratusz, katedra Notre Dame. 
Następnego dnia wieczorem zakwaterowali się już na wybrzeżu Costa Brava 
w dwóch apartamentach: MIAMI (uczniowie), QUIJOTE (osoby spoza szkoły). Należy zaznaczyć, iż każdy pokój miał osobną łazienkę i kuchnię wyposażoną w podstawowy sprzęt AGD 
i naczynia. 
Po całodziennym odpoczynku i plażowaniu, w piątek na uczestników wycieczki czekały: Montserrat (tam Klasztor benedyktyński Montserrat z malowniczą figurką Czarnej Madonny) oraz Barcelona (spacer śladami Gaudiego, Katedra Sagrada Familia, Park Guel, reprezentacyjna aleja La Rambla BarioGottico, najstarsza dzielnica miasta, stadion FC Barcelona oraz stadion olimpijski). 
Niedzielę wypełniło zwiedzanie malowniczo położonego miasta Girony i plażowanie w Tossa de Mar. Należy tutaj dodać, iż w czasie pobytu w Tossa de Mar uczestnicy zwiedzili wspaniałe jaskinie 
i podziwiali fascynujące dno morskie z pokładu GAVINA i FREU ze szklanym dnem. 
Sobota była dniem wolnym tzn. przeznaczonym głównie na odpoczynek i plażowanie w miejscowości wypoczynkowej L’estartit. 
W poniedziałek rano uczestnicy musieli się już pożegnać z Hiszpanią. Jednak już wieczorem czekały na nich kolejne atrakcje w przepięknym, położonym nad Lazurowym Wybrzeżem - Monako. 
Uczestnicy nie tracili ani jednej chwili i już następnego dnia, w godzinach porannych, przepłynęli do Wenecji., w której zobaczyli m.in. : Most Rialto, Pałac Dożów, Bazylikę Św. Marka (sanktuarium 
Św. Marka Ewangelisty), plac Św. Marka. 
Na Wenecji niestety kończyła się ta wspaniała przygoda, którą tak naprawdę trudno jest opisać słowami. Bowiem trudno za pomocą słów ogarnąć to wszystko, co można było zobaczyć, przeżyć 
i doznać w tak wielu miejscach. To po prostu trzeba przeżyć i zobaczyć na własne oczy !!! 
Należy również zaznaczyć, iż była to najdłuższa w historii szkoły wycieczka, która w części była finansowana przez Spółdzielnię Uczniowską „SZAROTKA” działającą przy Zespole Szkół im. bł. ks. Piotra Dańkowskiego w Jordanowie. Opiekunami wycieczki były: Pani prof. Agnieszka Filas oraz Pani prof. Krystyna Solowska. 
Serdecznie zapraszamy do naszej Foto galerii – naprawdę warto do niej zaglądnąć. 

Gosia Korbel

WSZYSTKIE DROGI PROWADZA DO RZYMU
Dnia 15 września 2008 klasa IV TEn wyruszyła na podbój słonecznej Italii. Było to możliwe dzięki zyskom wypracowanym w Szkolnej Spółdzielni Uczniowskiej „SZAROTKA”. Nasza klasa odkrywała zakątki Włoch pod czujnym okiem wychowawczyni, pani prof. Doroty Szklanej oraz pani prof. Anny Mironiuk. W wycieczce towarzyszyli nam przedstawiciele Banku Spółdzielczego w Jordanowie i pracownicy SKR-u. 
Początek naszej przygody miał miejsce w zabytkowym mieście Padwa. Następnie skierowaliśmy się do malutkiego państwa słynącego z degustacji różnego rodzaju trunków – San Marino. 
Następnym etapem naszej podróży był Asyż, słynący z kultu św. Franciszka oraz św. Klary. Słońce i wysoka temperatura dodawały jeszcze większego uroku Italii. Punktem kulminacyjnym naszej wycieczki był Rzym. Wielkim przeżyciem stała się dla nas wizyta w Muzeum Watykańskim i chwila ciszy przy grobie Jana Pawła II. Będąc w Rzymie nie mogliśmy ominąć takich wspaniałych zabytków jak Koloseum, Schody Hiszpańskie i Panteon. 
Zakończeniem naszej podróży była wizyta w Wenecji do której płynęliśmy statkiem. 
Niestety, to co dobre szybko się kończy i naszedł czas na powrót do rzeczywistości, lecz wspomnienia pozostaną głęboko w naszej pamięci. 


Zespół redakcyjny klasy IV TEn