Aktualności

W Pradze…

W Pradze nic nie ma. Dlatego tam  pojechaliśmy (klasy 2 i 3 TE oraz przyjaciele), warto bowiem zobaczyć to na własne oczy.  Przecież chyba nikogo nie zachwyca Wzgórze Hradczańskie, na którym znajduje się największy kompleks zamkowy na świecie – Stary Pałac Królewski z salą władysławowską, Belweder królowej Anny, Nowy Pałac Królewski z siedzibą prezydenta a wokół rynku cała galeria pałaców praskich arystokratów, klasztor na Strahowie z bogato wyposażoną biblioteką, ogrody i galerie sztuki.

Nikogo też nie urzeknie doskonałość i ogrom gotyckiej Archikatedry św. Wita, Wacława i Wojciecha z XIV wieku oraz skarby, które się w niej znajdują – Złota Brama, witraże Alfonsa Muchy, oratorium królewskie, wieniec kaplic, sarkofagi, czy srebrne mauzoleum św. Jana Nepomucena; a już tym bardziej nie przyciągnie uwagi romańska Bazylika św. Jerzego, przecież to zwyczajna rzecz, że takiej klasy zabytki ze sobą sąsiadują. Zanim turysta opuści Hradczany, przejdzie mimochodem Złotą Uliczką (zde žil Franz Kafka) – łatwo jej nie zauważyć, bo to takie małe kamieniczki (pewnie dlatego tam tak tłoczno) i ominie Daliborkę, bo za wysoka i schody odstraszają… torturami?

Cóż, trzeba jak najszybciej wracać, najlepiej jakimś skrótem – niech będzie ten prowadzący przez Ogrody Wallensteina i bramę Senatu, mieszczącego się w barokowym pałacu (ma schody, to dobre miejsce na zrobienie grupowego zdjęcia – ale czy przyznawać się na insta, że byliśmy w Pradze? – jest kwestią do rozstrzygnięcia) i dalej Mostem Karola, to aż pół kilometra piechotą i to pod strażą posągów świętych (podobno na nim kiedyś odbywały się turnieje rycerskie oraz egzekucje, a teraz nic, człowiek tylko patrzy, żeby dojść do bramy),dalej przez bramę (pod okiem Karola) i na rynek.

Co robić na rynku? Wszyscy stoją i patrzą na zegar Orloj, zapewne próbują odczytać, która godzina…  Stoimy i my i patrzymy, a na nas patrzy Hus i mówi: milujte se, pravdy każdemu přejte. I znów to samo – tu barok (kościół św. Mikołaja), tam gotyk (Kościół NMP przed Tynem) i rokoko (pałac Kinskich). Prażanie mają też jak w każdym mieście – Ratusz. Wmówiono nam również, że należy być na placu Wacława, więc jesteśmy a tam wszędzie trdelniki – próbujemy. Za słodkie!

Zanim wyjedziemy z tego zupełnie pozbawionego klimatu miasta, trzeba znaleźć chociaż jedno miejsce, w którym można zrobić ciekawe zdjęcie (to na schodach senatu się nie spodoba – już postanowione), niech będzie – wybór padł na ścianę Johna Lennona, nawet fajna, bo kolorowa. Trzeba by może coś jeszcze zapamiętać, tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś pytał o atrakcje Pragi, może pomnik Franza Kafki, ale kto wie, kim był Kafka! – ależ to oczywiste – na pewno zapamiętania godny jest  pomnik autorstwa Davida Černego „Sikający” – w Polsce takiego nie ma i nigdy nie będzie. A w Pradze jest!

 

powrót do listy aktualności